Jak zaczarowane - Izabella DrzazgaW dzisiejszym odcinku cyklu "Mieszkańcy z pasją" przedstawiamy panią Izabellę Drzazga, mieszkankę Rychlik, która od dziecka daje upust swojej pasji. Zapraszamy do lektury.

Jak zaczarowane
Izabella Drzazga
Cykl: Mieszkańcy z pasją

Na Rychlickiej Koloni, tuż przy drodze do Rejsyt stoi dom z pięknym ogrodem podziwianym przez przechodniów. Mimo, że chatka nie jest z piernika, można wyczuć w pobliżu odrobinę magii. Ogród zdobią kwiaty, które po dotknięciu odpowiedniej dłoni wzrastają bez żadnego problemu, i kamienne donice stworzone własnoręcznie.
Izabella Drzazga robi ozdoby świąteczne, wieńce dożynkowe i wspomniane donice. Od dziecka daje upust swojej pasji: - Zawsze się tym zajmowałam. Od dziecka kleciłam, składałam i tworzyłam różne rzeczy na różne okazje. Robiłam na przykład palmy na Niedzielę Palmową. Jestem samoukiem. W szkole się tego nie robiło. Kiedyś były prace techniczne, które polegały na robieniu wieszaków na nożyczki, pieczeniu ciast, czy nawet robieniu kanapek.


Dziś prace Pani Izabelli można znaleźć w Anglii i Niemczech – Generalnie są porozdawane rodzinie, porozrzucane po różnych zakątkach Polski. Ma je też pół Gminy Rychliki – śmieje się – Lubię dawać prezenty i na to przeznaczam większość prac. Bardzo rzadko czerpię z nich korzyści materialne. Czasami sprzedaję palmy – mówi.
- Na razie tworzę w kuchni, ale mam swoją pracownię. Lubię tworzyć. Wyciszam się wtedy, myślę. Tworzę wieczorami, gdy książki odchodzą na bok. Robię ciepłą herbatkę, siadam na poduszce i po prostu zaczynam dłubać i kleić - opowiada – Ważne jest także wsparcie rodziny. Mąż wozi mnie po zboże na wieńce, kiedy tego potrzebuję. Czasem po drodze mówię, żeby się zatrzymał, kiedy zauważam coś, co się przyda. Zachęca mnie też do pokazania się od artystycznej strony, zamiast chowania prac. Babcia - teściowa zawsze pomaga klecić. Bliscy mnie wspierają.
Pani Izabella obok ozdób i okazyjnych prac tworzy donice z kamieni posklejanych cementem: - Ich akurat nie lubię dawać w prezencie ani sprzedawać. To jest coś mojego, co chcę zachować dla siebie. Coś, co odróżnia mój ogród od reszty – tłumaczy.
Kamienne donice zdobią ogród, który jest jej kolejną pasją – Zawsze uwielbiałam sadzenie roślin. W dzieciństwie miałam swój własny ogródek, w którym coś sadziłam. To wszystko, co rośnie w moim ogrodzie, hoduję sama: irki, bukszpany, trzmieliny – wszystko to jest moje, nie kupowane, ale sadzone – mówi, a teściowa pani Izy dodaje: - Co posadzi, to jak zaczarowane rośnie. Liść wsadzi w ziemię, a ten zaraz odbija.
Kolejnym jej zainteresowaniem jest przyrządzanie nalewek – Nie robię ich z owoców, wytwarzam głównie ziołowe. Mają być typowo lecznicze. Często powstają z mięty, aloesu, jarzębiny, orzecha włoskiego, pigwy z imbirem i goździkiem. To najlepsze lekarstwo. Robię też nalewki z młodych pędów sosny, chabru, płatków słonecznika – wymienia – większość zawiera składniki przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne lub po prostu wspierające odporność, co w czasach koronawirusa jest bardzo potrzebne – dodaje.
Nalewki na każdą dolegliwość, rośliny wzrastające jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki i ręczne dzieła – oto zestaw dzisiejszej mieszkanki z pasją. W dobie pandemii i ograniczonych kontaktów społecznych jest wiele czasu na zainteresowania - Siedzimy w domu, różnie wypełniamy czas. Dziś dzieci często siedzą wiele godzin przed komputerem. Moje tworzą ze mną i bardzo im się to podoba. I mi się podoba, że mogę im przekazać umiejętności - zauważa.
Na koniec: co Pani Izabella chciałaby przekazać przyszłym pokoleniom?
- Im bardziej technika idzie naprzód, tym ludzie tworzą mniej ręcznie wykonywanych rzeczy. A przecież warto to przekazać. Sama uwielbiam zwiedzać skanseny i oglądać stare budownictwo, bo to mnie fascynuje - jak kiedyś żyli ludzie. Może ktoś przeczyta ten tekst i uświadomi sobie, że można robić takie rzeczy. Powiedziałabym po prostu, że żył sobie kiedyś taki człowiek – mówi.